
Talk to me / Mów do mnie! zakwalifikowany jako supernatural horror, może to jest mój podgatunek horrorów, który jestem w stanie znieść fizycznie, bo co do zasady indukowanie strachu działa na mnie niekorzystnie.
Jestem tak samo anty fanką horrorów jak fanką takich, które są świetne. Ponoć teraz trudno o dobry horror, nie wiem, co się zmieniło, czy już tyle widzieliśmy, że już mało co robi wrażenie? Wielbicielom gatunku pozostaje zdaje się oglądanie slasherów albo powrót do klasyków gatunku z lat 70. A dla prawdziwych koneserów można nawet przeciągnąć wajchę czasu na prawie 100 lat wstecz wtedy i oglądać Draculę i Frankensteina. Pamiętam pokaz Nosferatu (1922) z orkiestrą na żywo w Teatrze Szekspirowskim w Gdańsku. Było ciekawie i niemal nie usnęłam.

Głównym uczuciem, jakie towarzyszyło mi w czasie oglądania Mów do mnie był smutek. Przerażenie zdecydowanie na drugim miejscu. To film, który dotyka bardzo czułej strefy, nie strachu, lecz tęsknoty. W tym przypadku za zmarłym. Tęsknoty nie do ukojenia, bo spowodowaną odległością nie do pokonania.
Sprawdziłam kilka źródeł, bo mnie to rozmyślanie o tęsknocie trochę odpaliło:
“Tęsknota to złożona reakcja emocjonalna i biologiczna na brak osoby, miejsca lub doświadczenia, które kiedyś zapewniało nam poczucie bezpieczeństwa i bliskości. Pojawia się, ponieważ nasz mózg, a dokładniej układ limbiczny, odczytuje tę nieobecność jako zagrożenie dla naszej równowagi psychicznej, co motywuje nas do poszukiwania utraconej więzi” (za: https://mindhealth.pl/co-leczymy/stany-psychiczne/tesknota).
To czasem mroczne uczucie pobudza w mózgu te same receptory, które są odpowiedzialne za ból fizyczny i emocjonalny, przez nią koncentrujemy się na brakach i idealizujemy przeszłość.

O tęsknocie piszę nie bez powodu. Chciałam dokładniej zobaczyć naszą główną bohaterkę, zmagającą się z tęsknotą za zmarłą matką, za jej idealnym obrazem, walczącą z poczuciem winy i porzucenia. To jest motorem jej działań i gdy nadarza się możliwość nawiązania jakiegokolwiek kontaktu z zaświatami Mia (Sophie Wild) wchodzi w to bez większego wahania. Choć sytuacja wiadomo, nie może się skończyć dobrze, to jednak horror, będą ofiary.
Podobało mi się, że to jest przewidywalny film. Nasi bohaterowie mają do dyspozycji rękę czy też odlew dłoni medium, po chwyceniu której i wykazaniu otwartości wpuszczasz w siebie coś zmarłego. Dla nastolatków rytuał staje się czymś pomiędzy wyzwaniem, imprezową atrakcją i narkotycznym hajem. Grupka młodych ludzi po kolei wpuszcza w siebie duchy – albo coś, co tylko za duchy się podaje – i pozwala im przemawiać przez własne ciała. Natomiast w filmie to jest karuzela dziwności, śmiechu i w imprezowej atmosferze, gdy jednak wyobrażam sobie co jest pod powierzchnią to właśnie było dla mnie najbardziej przerażające. Coś co wygląda na zabawę i jakkolwiek głupią jest porażającym igraniem z siłami nie do ogarnięcia, bo nieznanymi, takimi, które mają nieznany cel i działają wg nieznanych reguł. Czy nasza Mia spotyka swoją mamę? tak i nie. Czy ukoi tęsknotę – poniekąd tak.

Jakbym miała się czepiać, to za mało w filmie jest o samych artefaktach używanych do łączenia się ze zmarłymi. Za mało w ogóle o logice, czemu tylko mroczne dusze utykają gdzieś w “przedświatach” i mają dostęp do żywych, jaki jest ich cel, czego chcą, co chcą nam takiego ważnego powiedzieć gdy mamy na to otwartość?
Film dobry, z dobrą dynamiką, świetnie wykorzystuje młodą obsadę. Sophie Wilde niesie emocjonalny ciężar historii, a Joe Bird i Alexandra Jensen tworzą bardzo wiarygodne otoczenie bohaterki. Bardzo ciekawe osoby i już chwalone. Film co-reżyserowany jest przez, uwaga, kaskaderów-youtuberów Dannego i Michaela Philippou, ale robią panowie taką robotę, że w ogóle nie dam się tym razem i oceniać nie będę, idźcie robić filmy chłopaki.

Najstraszniejsze w Talk To Me nie są duchy. Najstraszniejsze jest to, jak daleko potrafimy się posunąć, gdy bardzo chcemy jeszcze raz być w kontakcie z kimś, kogo już nie ma. To film o żałobie i o tym, jak tęsknota skręca swoje ścieżki, zwiększa podatność człowieka na manipulację i jak nasze odczuwanie bólu zmienia rzeczywistość.