
To pierwszy tytuł, który żadnemu tłumaczowi nie przysporzył bólu głowy. I jest dokładnie o tym, na co nas naprowadza, czyli jak fikuśnym i zmyłkowym narzędziem pamięć jest.
Obejrzałam go tylko i wyłącznie ze względu na Jessicę Chastain, ta lisia twarz, bladorudość i oniryczność oraz całujący ją po pachach Oscar Isaac, a do tego role, jakie bierze, Zero Dark Thirty, Interstellar czy The Help. Trudno się oprzeć.
W Pamięci partneruje jej Peter Sarsgaard, przejmujący najmroczniejszą rolą z Boys don’t cry 1999 (tam partnerujący Hilary Swank i jej pierwszej oscarowej roli) i prawie tak samo odrzucający w serialu Presumed Innocent (2024) z Jake’em Gyllenhaalem (swoim wieloletnim przyjacielem i szwagrem od 24 lat).

Oboje dają w Memory rewelacyjny popis swoich umiejętności. Grają oszczędnie, subtelnie, a jednocześnie przekazują masę emocji. Najczęściej na granicy ich uchwycenia, film celowo zaciera granicę między tym, co wydarzyło się naprawdę, a tym, co jest istnieje tylko w czyjejś pamięci.
Mamy tu historię Sylvii (Chastain) i Saula (Sarsgaard), którzy wpadają na siebie na szkolnym spotkaniu po latach. Saul śledzi Sylvię do domu po. Ona zaniepokojona prowokuje jednak potem spotkanie z Saulem, próbując przypomnieć mu ich wspólną bolesną dla niej przeszłość, ale Saul nie jest zbyt responsywny. Okazuje się, że nie tylko nie przypomina sobie żadnej przeszłości z Sylvią, ale też popada we wczesną demencję. Jest zagubiony, nie pamięta, choć chciałby.

Sylvia drąży temat jednak chce więcej dowiedzieć się o Saulu, zaczyna się nim opiekować i tak zbliżają się do siebie. Próbują budować tę niełatwą relację w opozycji do wszystkiego, co ich otacza. Zaborczego brata Saula, toksycznej matki Sylvii i jej samej walczącej z nałogiem alkoholowym.
To film o kobiecie, która nie chce zapomnieć choć rozpamiętuje i nawet nie wiadomo czy faktyczne wydarzenia miały miejsce. Oraz o mężczyźnie, który chciałby pamiętać więcej, ale nie może. Pozostają zakładnikami własnej pamięci. Brną w niemożliwą wręcz relację, ale w tak przekonujący sposób, że trudno wyobrazić sobie, aby cokolwiek innego by ich uszczęśliwiło.
Reżyserem jest Michel Franco, którego jak ja uwodzi Jessica, bo w tamtym roku obsadził ją w roli głównej swojego kolejnego zmysłowego filmu Dreams. Franco często pracuje nad swoimi filmami kompleksowo – jako scenarzysta, reżyser i producent.

Wczoraj moja 12-letnia córka powiedziała do mnie, że ma w pamięci różne rzeczy i czasami trudno jej samej określić, czy to się faktycznie wydarzyło, czy to był sen. Dziwiła się, że to, co się zdarzyło oraz to, co nasz mózg wykreował sam jest przechowywane w pamięci jako tak samo istotny element. Taki jest też ten film – nasi bohaterowie próbują odnaleźć prawdę, siebie samych i siebie nawzajem w odmętach Pamięci. Polecam 🙂